![]() wska przeprowadziła się do siebie: szukaj na wska.mojki.pl :-)
|
|
o mnie myspace grono flickr galeriakolory - moje crafts biblionetka na tapecie a zrób se kantatę! przekrocz rubik-on! (thx id) tinky winky gej, a miś uszatek? można żyć bez... świetny wywiad z GW teraz czytam js foer - everything... teraz słucham radia pin ścieżki z everything... księga wpiszesz mi się? zaszłości 2007 czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień RSS |
wreszcie w domu wska i powidoki wreszcie w domu! zapraszam na moją blogową stronę domową! jestem taka szczęśliwa, wreszcie na swoim:-) od dziś moje blogowe zmagania znajdują się pod naszym rodzinnym adresem: wska.mojki.pl. zapraszam! wska 2007-06-16 22:08:53 skomentuj (1) co to jest...? no właśnie. we środę odwiedziłam tatusiów* i wyściskałam mojego kochanego młodego. co wytrwalsi czytelnicy moją go pamiętać z dawnych czasów, kiedy to lat miał trzy (wtedy najwięcej o nim pisałam, bo spędzaliśmy razem więcej czasu). do najsłynniejszych gagów młodego należy śpiewanie na całe gardło otwieram wino ze swoją dziewczyną, ze wzrokiem maślanym wlepionym w starszą siostrę (mnie), w wieku wtedy chyba lat dwudziestu, która strasznie się starała nie wyglądać na młodocianą matkę (im bardziej się starała, tym na młodociańszą wyglądała). co ja poradzę, że wtedy to był najpopularniejszy hit w domu. teraz czterolatek ma lat osiem, po okresie niedotykalskości jest moją ukochaną przylepą, a do poduszki czyta mikołajka (czasem nawet samodzielnie). tym razem jednak zostałam mianowana naczelnym lektorem. i musiałam się wywiązać. opowiadanie miało tytuł nieposzlakowana uczciwość i opowiadało o tym, jak to mikołajek znalazł na ulicy portmonetkę. zaczynam: nieposzlakowana... na co młody, jakże mogło być inaczej: ale kasia, a co to jest nie-po-szla-ko-wa-na? - więc tłumaczę: taka czysta, stuprocentowa, wielka... i zaczynam: mikołajek szedł do szkoły... na co młody, jakże mogło być inaczej: ale kasia, jeszcze nie! - a co? - pytam ja, przeczuwając już kataklizm - ale ja nie rozumiem tego drugiego słowa! co to jest uć-ci-woszć? o kurde, tego się nie spodziewałam (starałam się bardzo nie powiedzieć tego o kurde na głos, ale głowy nie dam). więc tłumaczę: uczciwa osoba jest zawsze w porządku. nigdy nie kłamie, nie oszukuje, rozumiesz, jak znajdzie coś na ulicy, to zawsze oddaje (mając w pamięci mikołajkową portmonetkę)... - ale tata znalazł ostatnio na ulicy telefon i nie oddał! - auaaaa! zbladłam, eeee... - ale przedtem dzwonił wiele razy i nikt nie odbierał! drżącym głosem czytam dalej, o tym, jak mikołajek poszedł na komisariat: i podchodzi do kontuaru, wiesz, kontuar to jest taka lada - na co młody - wiem, taka przeszkolona, z okienkiem i w ogóle. o, kurde. to ci dopiero. *podział rodziców u mnie jest na mamusiów (mama) i tatusiów (tata, macoszka i młody). wska 2007-06-01 12:08:10 skomentuj (2) moja pierwsza goła baba update: to jest sangwina:-) jestem z taka dumna! narysowałam wielką, gołą babę! apoteoza kobiecości w modelu ze styropianu:-) biorąc pod uwagę okoliczności łagodzące: pierwszy raz rysowałam na kartce większej niż kieszonkowy zeszyt w kratkę (ze trzy razy wcześniej rysowałam na a4 i wydawał mi się ogrooomny!), pierwszy raz miałam w ręku sangwinę, pierwszy raz rysowałam coś na kształt człowieka (jestem mistrzem nieforemnych kubków, jabłek i pomidorów), rysuję od jakichś trzech miesięcy... tyle pierwszych razów, że mój pierwszy wielki rysunek gołej baby uważam za udany:-) tak właśnie przebiega zdrowienie, skutecznie. a oto wska z gołą babą: ![]() wska 2007-05-27 10:20:53 skomentuj (10) od pół roku zamężna:-) wiecie dziewczyny, bo po ślubie, to... niektóre mówią, że zmienia się wszystko, naprawdę wszystko, inne, że niewiele (ja). tak czy siak, wczoraj świętowaliśmy półrocznicę ślubu, udając się do kina na the painted veil, film przepiękny, ale rozdzierająco smutny, a na dodatek przez ekran poza uroczymi, orientalnymi pejzażami przewija się mnóstwo umierających na cholerę chińczyków (albo już umarłych. bardzo umarłych). nie była to romantyczna komedia, trzeba przyznać. to znaczy nie miała być, ale liczyliśmy na bardziej romansidło niż psychologiczny melodramat (masło maślane?), co byłoby bardziej adekwatne do powyższej rocznicy. poza tym mąż zafundował mi prezent w postaci pięknego serca z bursztynu (zawsze ciepłe!). ja niestety chwilowo posiadam jedynie serce z ziemniaka. trzeba więc znaleźć odpowiednio ciepły prezent dla męża! najbardziej podobały mi się podchody do obchodów. rocznicę zejścia się obchodzimy 5 listopada. 5 maja minęło dwa i pół roku, postanowiliśmy więc obejść zarazem i rocznicę ślubną. mąż wrócił do domu po wypłacie i mówi: żono, idziemy kupić ci piękną suknię, a potem udamy się na kolację do restauracji. nawet się nabrałam;). żart na stronę, bo poważnie mówił! no więc tak: najpierw zrezygnowałam z sukienki, potem po zweryfikowaniu cen w restauracjach poczłapaliśmy na kebaba, a na koniec zamiast wymyślać szalone atrakcje byliśmy tak zmęczeni tym rezygnowaniem, że wypożyczyliśmy film tam, gdzie zawsze. a nawet dwa - czeską komedię romantyczną i jedwabną opowieść. w ramach luksusu okraszając je heinekenem, a nie lechem. ale było świętowanie! wczoraj było podobnie, tym razem moja wypłata, pizza, kino i wino. przynajmniej bez wielkich planów:-) fajnie jest być zamężną. z właściwym facetem. a sukienkę kupiłam wczoraj na wagę za 13 złych;) wska 2007-05-19 12:39:00 skomentuj (1) goście o babci imieninach nikt nie zapomina, nawet jej asystenci, z którymi pracowała w szpitalu (20 lat temu). zawsze przychodzą, każde z różą, by stworzyć z nich bukiet, jak tylko się spotkają. w zeszlym roku babcia powitała ich z otwartymi ramionami. no chodźcie, dziewczyny! powiedziała. jakie dziewczyny! ja właśnie babcią zostałam! odpowiedziała jedna z dziewcząt. ciekawe, co będzie w tym roku. niedługo haliny. już się zapowiedzieli:-) babcię można zobaczyć tutaj:-). wska 2007-05-15 21:33:51 skomentuj (0) |
all the people i was too shy to stop w londynie w bucuresti w paryżu (facehunter) w lizbonie (lisboa closet) w berlinie nie tylko w ny (sartorialist) w warszawie w helsinkach (hel-looks) pasę oczy dzięki własnej matce:-) jgn artbazaarowi artbloksowi koszmarom architektury ładne zdjęcia mojego rybitwy snapshota zajebistej juniora tetejatetej z warszawy warszawskiego warszawiarni z portugalii asi czytam na ekranie dooce recenzje magdy urbigirl - ożyła łotrzycę myśli nuna orczęta postsecret przyjaciółkę id tę, co maluje słowem co w szczebrzeszynie suzhou tąatamtą polkę patchworka zajin dziennikciężarowca to, co podsłuchali |